Najwyższa latarnia w Polsce stoi w Świnoujściu i łączy w sobie trzy rzeczy, których nad Bałtykiem szukam najczęściej: historię, konkretny punkt widokowy i dobry pretekst do spaceru po kurorcie. W tym artykule pokazuję, dlaczego właśnie ten obiekt jest rekordzistą, jak wygląda wejście na wieżę w 2026 roku, ile to kosztuje i z czym najlepiej połączyć wizytę, jeśli planujesz pobyt nad morzem.
Najważniejsze fakty o latarni ze Świnoujścia
- 68 metrów wysokości i rok uruchomienia 1857 czynią z niej rekordzistkę polskiego wybrzeża.
- Na taras prowadzi ponad 300 schodów, więc to atrakcja dla tych, którzy nie boją się wejścia na wysokość.
- W sezonie letnim zwiedzanie trwa najdłużej, zwykle od 10:00 do 20:00.
- Dojazd lądem jest obecnie zamknięty, więc wizytę planuje się z rejsu statkiem.
- Za samą wieżę zapłacisz 17 zł normalnie i 12 zł ulgowo.
- To dobry punkt wypadowy do pobytu w Świnoujściu, Międzyzdrojach, Niechorzu albo Kołobrzegu.
Dlaczego ten rekord naprawdę ma znaczenie
Ta latarnia wygrywa przede wszystkim skalą. Miasto Świnoujście podaje, że wieża ma 68 metrów wysokości i powstała w 1857 roku, więc nie jest tylko fotogenicznym symbolem plażowego wypoczynku, ale też ważnym elementem historii żeglugi. Z mojego punktu widzenia właśnie to robi różnicę: nie oglądasz ładnej wieży, tylko obiekt, który przez dekady realnie prowadził statki do portu.
To także powód, dla którego latarnia tak łatwo zapada w pamięć. Przy kurortowym charakterze Świnoujścia działa jak pionowy znak rozpoznawczy miasta: widać ją z daleka, a na miejscu od razu porządkuje przestrzeń portu, toru wodnego i dzielnicy uzdrowiskowej.
Przeczytaj również: Łeba czy Ustka - odkryj, która miejscowość lepiej spełni Twoje oczekiwania
Najwyższa wieża to nie to samo co najwyżej położone światło
Tu jest częste nieporozumienie. Jeśli pytasz o latarnię jako budynek, wygrywa Świnoujście. Jeśli chodzi o najwyżej położone światło nawigacyjne, inna historia dotyczy Kikuta, który stoi na wysokim klifie i ma światło umieszczone wyraźnie wyżej nad poziomem morza. To detal, ale ważny, bo w rozmowach o latarniach ludzie często mieszają wysokość wieży z wysokością światła.
Według Stowarzyszenia Miłośników Latarń Morskich, Kikut ma światło na wysokości 91,5 m n.p.m., więc jest najwyżej położonym światłem nawigacyjnym wśród czynnych polskich latarń. To dobra rzecz do zapamiętania, bo porządkuje temat i oszczędza późniejszych sporów przy kawie.
Skoro wiadomo już, o jaki rekord chodzi, najważniejsze staje się pytanie praktyczne: jak wygląda sama wizyta i ile trzeba na nią czasu.

Jak wygląda wejście na wieżę i ile czasu warto zarezerwować
Tu logistyka ma znaczenie, bo to nie jest atrakcja, do której po prostu podjeżdżasz samochodem. Stowarzyszenie Miłośników Latarń Morskich informuje, że droga dojazdowa jest obecnie zamknięta, a wejście realizuje się z rejsu; za samą wieżę zapłacisz 17 zł normalnie i 12 zł ulgowo. W sezonie 2026 rejsy kursują codziennie, więc wizytę da się wcisnąć nawet w krótki pobyt, ale trzeba trzymać się rozkładu.
Na samą wieżę prowadzi ponad 300 schodów, więc wygodne buty nie są dodatkiem, tylko rozsądną podstawą. Jeśli chcesz połączyć latarnię z Fortem Gerharda, pakiet z rejsem kosztuje 90 zł normalnie i 64 zł ulgowo, a wtedy z prostego wejścia robi się pełna półdniowa wycieczka.
- Na krótką wizytę w samotności zaplanuj co najmniej 2 godziny.
- Jeśli dorzucasz Fort Gerharda i spokojne zdjęcia, lepiej odłożyć 3-4 godziny.
- W sezonie letnim najbezpieczniej celować w godziny poranne albo późne popołudnie, gdy jest mniej ludzi.
- Na ostatni kurs nie warto się spóźniać, bo cała atrakcja działa według konkretnego rozkładu rejsów.
Jeśli czas i pogoda dopisują, największą nagrodą jest to, co czeka na górze: panorama, która dobrze tłumaczy sens całej wizyty.
Co widać z góry i dlaczego to robi wrażenie
Widok z tarasu najlepiej pokazuje, jak bardzo Świnoujście jest miastem morza, portu i kurortu jednocześnie. Z góry widać układ wysp, tor wodny, zabudowę portową i fragmenty plażowej części miasta, a przy dobrej pogodzie także dalszy horyzont po niemieckiej stronie granicy. Dla mnie to jedna z tych panoram, które nie tylko robią zdjęcie na telefon, ale też porządkują cały pobyt: nagle wiadomo, gdzie jest plaża, gdzie centrum, a gdzie zaczyna się część bardziej techniczna i portowa.
To właśnie dlatego wejście na wieżę ma sens nawet wtedy, gdy nie jesteś fanem latarnictwa. Z tarasu łatwiej potem zaplanować spacer promenadą, wybór plaży, dojazd do innych atrakcji i ewentualny wypad do sąsiednich kurortów, zamiast działać wyłącznie intuicyjnie. W praktyce dostajesz nie tylko widok, ale też lepszą orientację w całym wybrzeżu.
Gdy już zobaczysz skalę miasta z góry, naturalnie pojawia się kolejne pytanie: gdzie najlepiej nocować albo z jakim kurortem połączyć taką wizytę.
Jak połączyć wizytę z pobytem w nadmorskim kurorcie
Jeśli traktujesz latarnię jako punkt wycieczki, a nie osobny cel, najlepiej połączyć ją z noclegiem w jednym z kilku sprawdzonych nadmorskich kurortów. Świnoujście działa tu najwygodniej jako baza, ale równie dobrze można potraktować to miejsce jako element większej trasy po zachodnim wybrzeżu.
| Miejscowość | Dlaczego warto tam nocować | Jak połączyć z latarnią |
|---|---|---|
| Świnoujście | Najbardziej naturalna baza: plaża, promenada, uzdrowiskowy klimat i port w jednym miejscu. | Najlepsze rozwiązanie, jeśli chcesz połączyć rejs, wejście na wieżę i spacer po mieście bez pośpiechu. |
| Międzyzdroje | Kurort bardziej spacerowy, z molo, szeroką plażą i bliskością Wolińskiego Parku Narodowego. | Dobra opcja, gdy latarnię chcesz włączyć w dzień pełen widoków i terenowych spacerów. |
| Niechorze | Spokojniejszy rytm, rodzinny charakter i klasyczny nadmorski krajobraz. | Wygodne, jeśli planujesz trasę po zachodniopomorskich latarniach i nie chcesz dużego zgiełku. |
| Kołobrzeg | Duży kurort z mocną infrastrukturą, uzdrowiskiem i długimi spacerami nad wodą. | Najlepiej działa jako kolejny przystanek na dłuższej trasie wzdłuż wybrzeża. |
Jeśli lubisz planować wyjazd po trasie, a nie po pojedynczych punktach, taki układ ma jeszcze jedną zaletę: pozwala zobaczyć różne twarze polskiego wybrzeża bez niepotrzebnego nadrabiania kilometrów. Od Świnoujścia łatwo iść w stronę zachodniopomorskiego szlaku latarni, gdzie kolejne przystanki układają się już w logiczną trasę, a nie przypadkową listę atrakcji.
I właśnie na tym polega przewaga takiej wizyty: jest efektowna, ale też naprawdę użyteczna w planowaniu całego pobytu.
Co jeszcze warto dopiąć, żeby ten dzień nad morzem miał sens
- Wybierz dzień z dobrą widocznością i bez mocnego wiatru, bo wtedy panorama z tarasu daje najwięcej.
- Przyjedź wcześniej, jeśli planujesz sezon letni, bo najlepsze godziny szybko się zapełniają.
- Pamiętaj o schodach, zwłaszcza jeśli jedziesz z dziećmi albo osobami mniej sprawnymi ruchowo.
- Połącz wizytę z plażą, promenadą albo Fortem Gerharda, bo wtedy koszt i czas zwracają się najlepiej.
- Jeśli robisz trasę po wybrzeżu, potraktuj Świnoujście jako początek, a nie finał wyprawy.
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, którą naprawdę warto zapamiętać, to nie sam rekord, ale sposób, w jaki ta latarnia porządkuje cały pobyt nad morzem: daje widok, historię i konkretny plan na resztę dnia. Właśnie dlatego najlepiej działa nie jako zaliczony punkt, lecz jako mocny początek wyjazdu w Świnoujściu i dobry pretekst, by ruszyć dalej w stronę kolejnych nadmorskich kurortów.